Legendy o Prusicach. Legenda o lekkomyślnym baronie i nieszczęśliwej żonie - Prusiceinfo.pl

Legendy o Prusicach. Legenda o lekkomyślnym baronie i nieszczęśliwej żonie

Henryk Kurzbach nie potrafił rozporządzać majątkiem. Wszystko co odziedziczył po żonie, roztrwonił w bardzo szybkim tempie. To zmusiło go do wyjazdu na wyprawę rycerską, która skończyła się dla niego tragicznie.
strefahistorii.pl

Henryk Burzbach przyszedł na świat w 1555 roku. Rodzicami Henryka była baronowa Magdalena, a ojcem baron Wilhelm Kurzbach.

Wilhelm Kurzbach pełnił ważną rolę na zamku wrocławskim, był odpowiedzialny za cały skarbiec księstwa śląskiego, dlatego też rzadko bywał w domu. Syn był zdrowy, zadbany i chętny, aby nauczyć się jak posługiwać się mieczem i łukiem.

Gdy chłopiec miał 8 lat, zmarła jego matka Magdalena, która cierpiała na nieuleczalną chorobę. Henryk rok później stracił także ojca i został skazany na łaskę stryja z Milicza – barona Henryka II Kurzbacha.

Wuj próbował zastąpić mu rodziców, wdrażał go w różnego rodzaju zajęcia takie jak rzemiosło rycerskie, polowania, strzelanie z łuku i kuszy czy też jazdę konną. Zmartwieniem Henryka II były długi, który miały przejść na młodzieńca, kiedy ten osiągnie pełnoletność. Przyczyną zadłużenia były inwestycje, które trwały całe lata, a pieniądze na nie ginęły w mgnieniu oka. Zamek w Prusicach, który obudowano pięćdziesiąc lat wcześniej pochłonął także ogromne sumy. Jedyną nadzieją była sprzedaż karpi, która przynosiła duże dochody.

Zobacz też: Legendy o Prusicach. Legenda o cudownym ocaleniu Sofki

Stryj zdecydował, że znajdzie bogatą żonę dla młodego Henryka, a jego wybór padł na Helenę, córkę starosty księcia ziębickiego Jana. Helena była jedynaczką, więc to na nią przypadał cały majątek rodziny. Składał się z czterdziestu tysięcy złotych talarów, ziem, wsi, folwarków oraz cennych materiałów takich jak jedwab, perskich dywanów i innych kosztowności.

Wesele młodej pary odbyło się Ziębicach i trwało trzy dni. Czwartego dnia młode małżeństwo pojechało do Prusic, aby tam się osiedlić w zamku. Lekkomyślność barona w stosunku do pieniędzy była przerażająca. Trwonił on majątek na niepotrzebne rzeczy, które przewyższały jego dochód, a długi nie zostały uregulowane w żadnym stopniu. W ciągu 2 lat, fortuna małżeństwa została całkowicie wydana. Henryk zaczął zaciągać pożyczki u dalszych znajomych – kupców wrocławskich, kaliskich i poznańskich obiecując zwrot pożyczki.

Zobacz też: Legendy o Prusicach: Legenda o Kamieniu św. Jadwigi

Gdy Helena zaczęła czynić mu wyrzuty sumienia, ten zamknął ją w komnacie i rozkazał zamurować drzwi. Jedzenie i picie podawano jej przez niewielki otwór. Wtedy baron mógł szaleć bez końca, gdyż nikt nie przypominał mu o zadłużeniach, które każdego dnia rosły. Henryk zamawiał wrocławskie panienki, które rozbawiały młodego męża, aż głosy dochodziły do komnaty Heleny. Wydawało się, że hulanki nie miały końca… aż do momentu gdy mury zamku zaczęły pękać. W rezydencji wybuchł pożar, a zamek zaczął powoli się zawalać. Była to kara boska za to co wyprawiał Henryk.

Następnego dnia baron siedział załamany w komnacie, która ocalała. Tego dnia w południe ogłoszono przygotowywanie wyprawy rycerskiej do Niderlandów. Henryk zdecydował, że jest to zrządzenie losu i wyruszy na wojnę. Wziął tam udział w walkach u boku wojsk habsburskich.

Pewnego dnia zasnął pijany w jednej z komnat, która była zamknięta na klucz. Gdy giermek nasypał prochu w zamek, budowla wybuchła, a rano znaleziono ciało Henryka na pobliskim drzewie. Ciało Kurzbacha przewieziono do Prusic i pochowano w krypcie kościoła św. Jakuba.

Zobacz też: Legendy o Prusicach: Legenda o Świątyni pogańskiej

Więcej z Prusiceinfo.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

>